Tytuł: „Nikt nie idzie”
Autor: Jakub Małecki
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Forma książki: papierowa
Gatunek: literatura piękna
Premiera 31 październik
![]() |
fot. Katarzyna Denisiuk |
Czekałam na nową powieść Autora. Czekałam niecierpliwie. Czekałam z wielką nadzieją na piękną przygodę. I ...
Jakub
Małecki w „Nikt nie idzie” jest inny, a ten sam,
który dał się poznać z poprzednich powieści. Ten sam styl, wrażliwość,
ubieranie w słowa obrazów tworzących codzienność i otaczający
nas świat. W trakcie czytania, jak i po lekturze jego książek
czytelnik zostaje z kłębowiskiem myśli, bo Małecki poprzez zapisane słowa dotyka, trąca, szarpie, ale też głaska i
przytula. Niebywałe!
Dlaczego
inny? Tym razem nie ma wsi, zamkniętego środowiska, małej
społeczności, ale jest Warszawa, miasto do
którego przyjeżdża mnóstwo młodych ludzi w poszukiwaniu
możliwości rozwoju i zapewnienia sobie lepszej przyszłości.
Olga,
Igor, Olga i Igor, Igor, Klemens-dziecko, Klemens-mężczyzna, Olga,
Igor i Klemens... I wielkie miasto tętniące życiem, dające perspektywy, ale również wysysające soki, sprawiające, że człowiek
czuje się samotny i nieszczęśliwy. I tylko od jednostki zależy, w którą stronę pójdzie.
Świeżo
po lekturze „Warkocza” Leatitii Colombani mam wrażenie, że te dwie
powieści mają ze sobą wiele wspólnego. Historie tworzone przez
autorów są jak nici wysnute ze starych ubrań, postrzępione,
poddane wielu zabiegom, doświadczone przez życie, jednak na tyle
mocne, że posłużą jeszcze do zeszycia niejednej dziury i przyszycia niejednej łaty.
„Nikt
nie idzie” Jakuba Małeckiego jest jak sącząca się do krwiobiegu
kawa, sprawiająca, że czytając książkę żyjemy, przeżywamy,
emocjonujemy się. Historie bohaterów są w niej jak rozsypane
kawałki wydzieranki. Mikry podmuch wiatru, a rozsypują się na
wszystkie strony. Powoli, uważnie, składamy każdy mały element,
aby utworzyły całość i to co uzyskujemy nadal nie możemy włożyć
w sztywne ramy, bo Małecki daje nam ogromną przestrzeń do
wypełnienia jej naszymi myślami.
Niebywałe
jest również to, że pisząc o książkach autora, nie da się
pisać w sposób prosty (przynajmniej we mnie wyzwalają potrzebę
wykazania się słowną żonglerką i próbę opisania ich w inny
sposób), dlatego, że te książki kipią od emocji.
Małecki
jest dla mnie mistrzem pisania powieści refleksyjnych, niewesołych,
które docierają w najgłębsze czeluście naszej wrażliwości.
„Nikt
nie idzie” jest przemyślane, wycyzelowane i takie ludzkie.
Rewelacja!
PS
Z premedytacją tak niewiele napisałam o fabule. Mam nadzieję, że
cała reszta przekona Was do sięgnięcia po najnowszą powieść
Małeckiego - mistrza niebanalnego przekazu.
Ocena:
5,5/6
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz