Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jakub Małecki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jakub Małecki. Pokaż wszystkie posty

20 września 2018

"Nikt nie idzie" Jakub Małecki Miłość i samotność w wielkim mieście


Tytuł: „Nikt nie idzie”
Autor: Jakub Małecki
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Forma książki: papierowa
Gatunek: literatura piękna
Premiera 31 październik

fot. Katarzyna Denisiuk

Czekałam na nową powieść Autora. Czekałam niecierpliwie. Czekałam z wielką nadzieją na piękną przygodę. I ...

Jakub Małecki w „Nikt nie idzie” jest inny, a ten sam, który dał się poznać z poprzednich powieści. Ten sam styl, wrażliwość, ubieranie w słowa obrazów tworzących codzienność i otaczający nas świat. W trakcie czytania, jak i po lekturze jego książek czytelnik zostaje z kłębowiskiem myśli, bo Małecki poprzez zapisane słowa dotyka, trąca, szarpie, ale też głaska i przytula. Niebywałe!

Dlaczego inny? Tym razem nie ma wsi, zamkniętego środowiska, małej społeczności, ale jest Warszawa, miasto do którego przyjeżdża mnóstwo młodych ludzi w poszukiwaniu możliwości rozwoju i zapewnienia sobie lepszej przyszłości.

Olga, Igor, Olga i Igor, Igor, Klemens-dziecko, Klemens-mężczyzna, Olga, Igor i Klemens... I wielkie miasto tętniące życiem, dające perspektywy, ale również wysysające soki, sprawiające, że człowiek czuje się samotny i nieszczęśliwy. I tylko od jednostki zależy, w którą stronę pójdzie.

Świeżo po lekturze „Warkocza” Leatitii Colombani mam wrażenie, że te dwie powieści mają ze sobą wiele wspólnego. Historie tworzone przez autorów są jak nici wysnute ze starych ubrań, postrzępione, poddane wielu zabiegom, doświadczone przez życie, jednak na tyle mocne, że posłużą jeszcze do zeszycia niejednej dziury i przyszycia niejednej łaty.

„Nikt nie idzie” Jakuba Małeckiego jest jak sącząca się do krwiobiegu kawa, sprawiająca, że czytając książkę żyjemy, przeżywamy, emocjonujemy się. Historie bohaterów są w niej jak rozsypane kawałki wydzieranki. Mikry podmuch wiatru, a rozsypują się na wszystkie strony. Powoli, uważnie, składamy każdy mały element, aby utworzyły całość i to co uzyskujemy nadal nie możemy włożyć w sztywne ramy, bo Małecki daje nam ogromną przestrzeń do wypełnienia jej naszymi myślami.

Niebywałe jest również to, że pisząc o książkach autora, nie da się pisać w sposób prosty (przynajmniej we mnie wyzwalają potrzebę wykazania się słowną żonglerką i próbę opisania ich w inny sposób), dlatego, że te książki kipią od emocji.
Małecki jest dla mnie mistrzem pisania powieści refleksyjnych, niewesołych, które docierają w najgłębsze czeluście naszej wrażliwości.

„Nikt nie idzie” jest przemyślane, wycyzelowane i takie ludzkie. Rewelacja!

PS Z premedytacją tak niewiele napisałam o fabule. Mam nadzieję, że cała reszta przekona Was do sięgnięcia po najnowszą powieść Małeckiego - mistrza niebanalnego przekazu.

Ocena: 5,5/6

27 maja 2018

"Dżozef" Jakub Małecki Realizm magiczny w najlepszym wydaniu


Tytuł: „Dżozef”
Autor: Jakub Małecki
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Forma książki: audiobook; czyta Adam Bauman, Łukasz Garlicki 
Gatunek: literatura piękna


fot. Radek Denisiuk


Prozę Jakuba Małeckiego ustawiłabym na półce z książkami, które można wielokrotnie odkrywać „na nowo”, mają drugie dno i będące swoistą hybrydą każdemu czytelnikowi dostarczają innych wrażeń. Zapytana o czym jest „Dżozef”, krótko, banalnie, w kilku zdaniach mogłabym powiedzieć – w miejskim szpitalu, w jednej sali spotyka się czterech mężczyzn. Dresiarz Grzegorz, którego nos ucierpiał w bójce, przedsiębiorca Kurz, Maruda, który jak bajkowy Smurf na wszystko narzeka i Czwarty. Czwarty to człowiek-zagadka. Ekscentryczny, bardzo oczytany i zakochany w twórczości Josepha Conrada. I tutaj kończy się prostota fabuły. I teraz mówię – przeczytaj, odkryj co schowane, bo pod warstewką prostych słów, tak umiejętnie pozszywanych, kryje się niesamowita historia. Czwarty, czyli Stanisław Baryłczak w momentach splątania i oderwania od rzeczywistości, namawia Grzegorza do napisania ostatniej powieści opowiadając historię życia małego Stasia.

„Dżozef” iskrzy i mieni się realizmem magicznym, swobodnie i plastycznie żongluje tym co prawdziwe i tym co zostało wykreowane przez wyobraźnię autora. Przeszłość niepokojąco rozlewa się na teraźniejszość, pochłaniając ją centymetr po centymetrze. Pojawia się uczucie niepokoju i coraz większa chęć poznania jak to się wszystko skończy.

„Dżozefa” wysłuchałam (choć książka papierowa z dedykacją Autora stoi już na półce) i stwierdzam, że to było naprawdę świetne. Adam Bauman użyczył głosu przeszłości. Jego „Głupcze” długo będzie siedziało mi w głowie. Teraźniejszość zinterpretował Łukasz Garlicki, który rewelacyjnie wypełnił postaci dresiarzy i kolesi z dzielni. Brawo Panowie, kapitalna robota!

Warto wspomnieć, że Jakub Małecki napisał „Dżozefa” przed powieściami, które przyniosły mu największy rozgłos. Obecne wydanie jest lekko poprawione i oszlifowane. Patrząc na twórczość autora mam nieodparte wrażenie, że ta książka jest wiernym odbiciem tego co mu w duszy gra. Potoczysty język, momentami łobuzerski, ciekawe postaci, odpowiednia ilość magii i nierealnych wydarzeń, humor, ale też powaga i właściwa atencja sprawiają, że „Dżozefa” czyta się/słucha wyśmienicie. To „świetna proza ze znakiem jakości Jakuba Małeckiego”. Polecam!

Ocena: 5,5/6



2 października 2017

"Rdza" Jakub Małecki Kalejdoskop wrażeń

Tytuł: „Rdza”
Autor: Jakub Małecki
Wydawnictwo: Sine Qua Non
Forma książki: ebook


Na Malinowskiej Skale. Beskid Śląski
fot. Katarzyna Denisiuk


Długo myślałam co napisać o „Rdzy”, co napisać o Autorze, żeby było mądrze, z polotem, ciekawie, zachęcająco, bo na taką opinię (z mojej strony) i recenzje (ze strony recenzentów) twórczość Pana Jakuba Małeckiego zasługuje.
I w takich chwilach może przyda się wykształcenie (ekonomiczne), które z literaturą piękną nie ma nic wspólnego? I będzie „po mojemu” :-) O!

Przeprowadziłam analizę SWOT. S jak Strengths – mocne strony, W jak Weaknesses – słabe strony, O jak Opportunities – szanse i T jak Threats – zagrożenia.

S – charakterystyczne snucie opowieści, proste, zwyczaje historie o ludziach, które wydają się być tak realne, rzeczywiste i na długo zapadają w pamięć, niepowtarzalny klimat, niewidzialny, wysublimowany dialog z czytelnikiem, który sprawia, że słowa Autora docierają do samych trzewi i książki czyta się całym sobą;
W – cóż, ja ich nie dostrzegam;
O – ze względu na młody wiek Autora, niesamowite wyczucie, wrażliwość i ogromny talent, które potwierdził w swoich poprzednich książkach (czytałam „Dygot” oraz „Ślady” i przyznaję, że były rewelacyjne) ma szansę zawojować polski rynek wydawniczy i zyskać bardzo duże grono wiernych czytelników;
T – tak wiele pozytywnych opinii może sprawić, że „woda sodowa” uderzy Autorowi do głowy i zacznie „gwiazdorzyć”. Nie, to niemożliwe! Tzn. ja sobie takiej sytuacji kompletnie wyobrazić nie potrafię, gdyż Autor jawi się jako bardzo skromny człowiek nie do końca świadomy swojego talentu i oddziaływania Jego książek na czytelników.

„Rdza” ma wszystkie mocne strony, o których napisałam powyżej. Prosta, ale niebanalna historia o przyjaźni, o rodzinie, o wyborach, które potrafią zmienić całe życie. Jest Szymek, jest Tośka. Życie jednego ma wpływ na życie drugiego. Ich losy się przeplatają, wpływają na siebie. Dwutorowe („kiedyś i dziś”) poprowadzenie opowieści sprawia, że „Rdzę” czyta się z jeszcze większym zainteresowaniem, dodatkowo zmuszając czytelnika do chwili refleksji po każdym rozdziale. Niesamowitym jest jak wyobraźnia Autora potrafi z tak swojskiej historii stworzyć wielobarwny, urzekający kalejdoskop wrażeń.

Coś mi się wydaje, że papierowe wydanie „Rdzy”, „Śladów” i „Dygotu” zagości na stałe na moim regale. A jakby tak jeszcze były z autografem... (Jakub Małecki będzie na 21. Międzynarodowych Targach Książki w Krakowie!).

Polecam z czystym sumieniem!

Ocena: 6/6