12 stycznia 2018

"Księga Diny" Herbjørg Wassmo Mocna, surowa, dzika!

Tytuł: „Księga Diny”
Autor: Herbjørg Wassmo
Wydawnictwo: Smak Słowa
Tłumaczył: Ewa Partyga
Forma książki: ebook
Gatunek: literatura współczesna
Seria: Dina (1)


fot. Radek Denisiuk

Czasami tak jest, że książka przeleży się, zakurzy, zostanie niemal zapomniana. Z ebookiem jest to jeszcze bardziej prawdopodobne, gdyż jest tylko elektronicznym zapisem podobnym do dziesiątków innych, nie woła do nas z półki, nie przestawiamy go w trakcie „wiosennych porządków”. Cierpliwie czeka na swój czas, na ten moment, kiedy po niego sięgnę i albo to będzie strzał w dziesiątkę, albo … niekoniecznie.
Księga Diny” była jedną z takich zapomnianych przeze mnie książek. Przeczytałam kilka początkowych stron i konsternacja – czy to jest naprawdę ta powieść, która zbiera bardzo dobre oceny? Jako, że nie należę do osób, które szybko się zniechęcają, kontynuowałam czytanie i … przepadłam! Kapitalna, skandynawska, surowa, monochromatyczna powieść!

W tej książce wszystko jest inne. Tu nie ma półśrodków, miękkich, wyrafinowanych zachowań, ale dzikie, nieokiełznane, szalone, odważne i namiętne. A wszystko to dzięki kreacji głównej bohaterki Diny, która jest centrum powieści, wokół którego wszystko się kręci. Jako mała dziewczynka Dina przeżywa rodzinną tragedią mającą znamienny wpływ na jej dalsze życie. Sprawia, że wkłada na siebie pancerz, przez który tylko nieliczni będą mogli się przebić.
Po skończonej lekturze stwierdzam, że główna bohaterka przypominała mi Sygrydę Storrådę (Świętosławę) z powieści Elżbiety Cherezińskiej, dumną i bezkompromisową. To ona dyktuje warunki. Dodatkowo Dina jawi się jako ekscentryczka, dzikuska, dziwaczka, ale też i osoba, która dba o prawdę i bezinteresownie ofiarowuje swoją pomoc.

Istniała po to, aby posiadać i nie być w niczyim posiadaniu.

W książce Wassmo można zachwycić się nie tylko kreacją postaci, ale również dziką przyrodą i przedstawieniem surowego, ciężkiego życia w XIX wiecznej Norwegii. Mała społeczność, niewielka rodzina, a tyle się tam dzieje.


Czytając „Księgę Diny” miałam wrażenie, że przenoszę się do innego wymiaru, do innego świata, w którym nie ma kolorów, ale za to jest muzyka i szum fal uderzających o skaliste wybrzeża.

Zarówno powieść jak i Dina mają mnóstwo twarzy i serdecznie zachęcam Wam do ich poznania. Ciekawa jestem, czy staniecie się jej fanami, czy też … niekoniecznie. Ja na pewno sięgnę po kolejną część serii pt.: „Syn szczęścia”.

Ocena: 6/6

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz