9 października 2017

"Moje śliczne" Karin Slaughter Dla osób o mocnych nerwach

Tytuł: „Moje śliczne”
Autor: Karin Slaughter
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
Tłumaczył: Katarzyna Ciążyńska
Forma książki: ebook


fot. Katarzyna Denisiuk


Oddychaj. Wentyluj się. Wdech. Wydech. Wdech. Wydech...
Nie, to nie były zajęcia fitness, na których twarz zmieniała kolor na buraczkowy w czasie trzymania pozycji deski, albo supermana, walcząc o kolejne sekundy, a tuż obok cudowna instruktorka nawoływaniami usiłowała sprawić, że nie padnę na matę bez życia.
To były czynności, odruchy, do których się mobilizowałam w czasie czytania książki Karin Slaughter „Moje śliczne”. Ufff, co to był za thriller! Zostałam połknięta, przeżuta i wypluta.

Trzy siostry: Julia, Claire i Lydia.
Dwadzieścia lat temu. Julia zniknęła bez śladu. Miała dziewiętnaście lat. To traumatyczne wydarzenie sprawiło, że rodzina się rozsypała. Ojciec popełnił samobójstwo. Lydia, nie mająca wsparcia od najbliższych pogubiła się i straciła kontakt z młodszą siostrą i matką.
Obecnie. Claire jest żoną bogacza. W ciemnym zaułku zostają napadnięci i Paul umiera od ciosu nożem. Wdowa natrafia na przerażający film, na którym młoda kobieta była torturowana, brutalnie zgwałcona, a na końcu zamordowana. Od razu rodzi się szereg pytań. Kogo jest to nagarnie? Co Paul ma z nim wspólnego? Skąd się wzięło w jego komputerze? A przede wszystkim kim jest dziewczyna i czy to mistrzowsko zagrana scena, czy też okrutna rzeczywistość? Lawina ruszyła. Na jaw wychodzą nowe fakty z życia Paula. Siostry, po latach rozłąki i wzajemnych animozji współpracują, aby dojść do prawdy. Robi się coraz bardziej strasznie, niebezpiecznie a macki zła zataczają coraz szersze kręgi.

Na ile znamy najbliższą nam osobę? Czy ma przed nami tajemnice? Czy możemy jej ufać? A może to doktor Jekyll i pan Hyde? Życie pisze scenariusze, czy też Hyde steruje nami jak kukiełką? Jakie są granice okrucieństwa i deprawacji?

Trzymająca w napięciu, zaskakująca, brutalna, obrzydliwa a przede wszystkim przerażająca. Jeśli jesteś gotowa/gotowy na krwawe sceny z potężnym ładunkiem emocjonalnym, to jest to książka idealna dla Ciebie. Jestem przekonana, że gdyby „Moje śliczne” były zekranizowane, to w wielu momentach zamykałabym oczy, serce pracowałoby na najwyższych obrotach, a osoba obok musiałaby mi przypominać o oddychaniu. To była podróż w „książkową energylandię”.

Ocena: 5/6

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz