Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Filia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Filia. Pokaż wszystkie posty

24 września 2018

"Najszczęśliwsza" Max Czornyj Podróż w świat ułudy


Tytuł: „Najszczęśliwsza”
Autor: Max Czornyj
Wydawnictwo: Filia
Forma książki: papierowa, dostępna również w formie ebooka
Gatunek: thriller, thriller psychologiczny


fot. Radek Denisiuk


„Najszczęśliwsza”, to moje kolejne spotkanie z Maxem Czornyjem jako kreatorem kryminalnych zagadek. To książka, którą napisał poza serią z komisarzem Erykiem Deryło.
Od thrillera psychologicznego oczekuję między innymi grzebania w ludzkiej naturze i psychice, elektryzującej fabuły, zaskakujących rozwiązań i klimatu, który sprawi, że po grzbiecie przejdzie mi niejeden dreszcz. I niestety czegoś mi w tej powieści zabrakło, a może nie tyle zabrakło, co zostało ograniczone, przytłumione, a powinno nieskrępowanie wybuchnąć i sprawić, że zanurzę się w historii i  będę chciała jak najszybciej dopłynąć do jej finału.

Dawid Kaster pozbierał się po tragicznej śmierci żony, która została brutalnie zamordowana. Z obecną partnerką wiedzie spokojne życie. Artysta, malarz, ceniony w środowisku. Niestety, jak to w życiu bywa, nikt nam nie zagwarantuje, że sielanka będzie trwała wiecznie. W przypadku Kastera, następuje nie tyle lekkie zburzenie spokoju, ale istny sztorm – dostaje list od zmarłej żony. Niemożliwe staje się możliwym? Bohater już sam nie wie w co ma wierzyć, co jest prawdą, a co wytworem wyobraźni. W obliczu takich okoliczności śledztwo, które zostało zamknięte cztery lata temu, zostaje wznowione.

Czornyj posiada umiejętność swobodnego kreślenia zmyślnych historii. Styl jakim pisze sprawia, że powieści czyta się bardzo płynnie, bez przeszkód podążając za tokiem myślenia autora. A jest ono momentami zwodnicze i pokrętne. Łapiemy się we wszystkie zastawione sidła i korzystamy z pomocnej dłoni, aby dość do zakończenia. Dla jednych nie będzie ono zaskoczeniem, dla drugich – w gronie których się znajduję – wprost przeciwnie. Sposób poprowadzenia fabuły poprzez wprowadzenia dodatkowej narracji, będącą klamrą spinającą całą powieść, dało historii ciekawego sznytu.

W „Najszczęśliwszej” jest wszystko to, co powinno charakteryzować dobry thriller, dlatego takim go oceniam. Spotkałam się z wieloma bardzo optymistycznymi ocenami. Ja zostaję przy swojej, bardziej krytycznej. Entuzjaści thrillera psychologicznego będą zadowoleni. Ci, którzy nie tolerują wtrętów ideologicznych, ciut mniej.

PS Czekam na kolejną część serii, która bardziej przypadła mi do gustu.

Ocena: 4/6

fot. Radek Denisiuk


23 sierpnia 2018

"Niewiadoma" Marek Stelar Kolejna, jakże udana, odsłona poczynań Dariusza Sudera


Tytuł: „Niewiadoma”
Autor: Marek Stelar
Wydawnictwo: Filia
Forma książki: papierowa, dostępna w formie ebooka
Gatunek: kryminał
Seria: Suder (2)

fot. Katarzyna Denisiuk
Po lekturze „Niepamięci” napisałam „wpisuję Pana Stelara na listę polskich autorów, do których książek z przyjemnością wrócę.” I wróciłam, sięgając po „Niewiadomą”. Byłam już świadoma co mnie czeka, tzn. w jaki sposób pisze autor, co było jego mocną, a co słabszą stroną, więc oczekiwania były całkiem spore. Nie zawiodłeś mnie Panie Stelar! Media i sam autor donoszą, że kolejna część została już napisana i to jest bardzo dobra wiadomość. To mówię ja, sympatyk polskiego kryminału.


Wracając do „Niewiadomej”. Główny bohater, były policjant Dariusz Suder, którego nie polubiłam w poprzednim wydaniu, tym razem pokazuje dużo sympatyczniejszą twarz. Pogodzony z losem, w towarzystwie czworonogiego przyjaciela i w sąsiedztwie specjalisty od wysokoprocentowych trunków pana Waldka, Józka i Aśki wiedzie spokojny żywot. Jednak do tej w miarę ustabilizowanej egzystencji wkrada się niepokój i zamieszanie. 
Do gabinetu znajomej psychoterapeutki Mileny Korcz przychodzi nieznajomy i … żywy z niego nie wychodzi. Nieznajomy zyskuje nazwisko i jest ono Suderowi nieobce, na dodatek mocno związane ze  znanym mu mężczyzną z przeszłości. A tymczasem Milena znika. Suder rozpoczyna prywatne śledztwo próbując dociec dlaczego tak a nie inaczej potoczyły się wydarzenia w gabinecie, dlaczego Milena się ukrywa, jaką rolę odgrywają osoby z którymi Suder miał kiedyś do czynienia. Jedno wydarzenie nadmuchuje ogromny balon pełen niewiadomych.

Najnowsza powieść Stelara nie bombarduje czytelnika zawrotną akcją, ba! momentami jest nawet ślamazarna, co poczytuję jako zaletę a nie wadę. Autor prowadzi nas bardzo logiczną ścieżką dedukcji, skrupulatnie, bez rozwiązań i złotych myśli wyciągniętych jak z magicznego kapelusza. Suder główkuje, analizuje, szuka. Chce pomóc znajomej, której bardzo wiele zawdzięcza. Przez to jawi się jako fajny, porządny facet, z którym chciałoby się zaprzyjaźnić. Posiadanie przez niego psa Promo dodatkowo ociepla jego, nadwątlony w moich oczach, wizerunek z „Niepamięci”.

Kryminalna zagadka skonstruowana przez Stelara jest bardzo przemyślana, świetnie skonstruowana i inteligentna. To nie jest książka na jeden kęs, ale na powolne delektowanie się kryminalno-sensacyjną intrygą i jej sukcesywnym, konsekwentnym odkrywaniem.

Nie zawiodłeś mnie Panie Stelar! Czekam na kolejną część! Polecam!

PS Kilka słów na temat "Niepamięci" znajdziecie tutaj.

Ocena: 5/6

7 kwietnia 2018

"Ofiara" Max Czornyj Cztery Iks nie odpuszcza


Tytuł: „Ofiara”
Autor: Max Czornyj
Wydawnictwo: Filia
Forma książki: papierowa, dostępna w formie ebooka
Gatunek: kryminał
Seria: Komisarz Eryk Deryło (2)
Premiera: 4 kwiecień 2018


fot. Radek Denisiuk

Jeśli wpadnie Wam w ręce „Ofiara” (entuzjaści mrocznych historii na pewno zwrócą uwagę na okładkę, która przyciąga wzrok), a nie znacie jej autora, to odłóżcie ją na chwilę na bok i sięgnijcie najpierw po „Grzech”. „Ofiara” jest drugą z serii z Komisarzem Erykiem Deryło i bez znajomości wcześniejszej części nie wkręcicie się w meandry śledztwa, zwłaszcza na początku.

Po lekturze „Grzechu” miałam dwa zarzuty. Jeden dotyczył dosyć pobieżnie pokazanego miejsca, w którym toczy się akcja, czyli miasta. Miałam wrażenie, że niewiele ponad nazwę wiązało go z fabułą. Drugi dotyczył zbyt płytkiego potraktowania niekryminalnej otoczki. A co przyniosła „Ofiara”? Czy autor poprawił swoje notowania?
Tak! Lepiej poznałam Lublin i dokładnie wiedziałam gdzie się znajduję. Poza tym więcej dowiedziałam się o bohaterach. Czy było brutalnie? Było, ale nie aż tak i objętość okrucieństwa nie była jak piwo, a cała reszta jak pianka na dwa palce. Dostałam mocny drink, który solidnie „kopie”.

„Ofiara”, to pokrętna gra, w której jedna osoba rozdaje karty, a pozostali uczestnicy muszą się bardzo mocno napocić, żeby jej dorównać. Nic nie jest łatwe, nic nie jest oczywiste. Wszyscy zostali wciągnięci w ten makabryczny taniec. Zakończenie, to klasyczny opad szczęki. Po „Grzechu” chciałam poznać dalsze losy lubelskiego śledztwa, a po „Ofierze” wiem, że muszę przeczytać kontynuację.

Druga część serii jest naprawdę dobrze wyważonym kryminałem. Owszem jest mrocznie, strasznie, krwawo, ale otrzymujemy w pakiecie dużo więcej. Lubię, gdy bohaterowie, z którymi spędzam trochę czasu (w sumie niewiele, bo książkę czyta się bardzo szybko), dają się poznać nie tylko jako specjaliści w życiu zawodowym, ale również poza godzinami pracy, w ich życiu prywatnym. Nie zawsze kryminał jest równoznaczny z pędzącą akcją i trzymaniem czytelnika za gardło, ale … w „Ofierze” tak właśnie jest. Nie ma nudy, jest przykręcanie śrubki i przykucie do fotela grubym łańcuchem, a klucz do kłódki trzyma w garści Cztery Iks.

Żeby nie było tak rewelacyjnie, to mam jedno ale. Dwa „ale” z „Grzechu” zostały poprawione, to może w „Pokucie” również się uda ;-) Gdybym miała narysować, a raczej opisać, bo rysować nie potrafię, komisarza Eryka Deryło, to powstałby szkic w bladych odcieniach szarości a chciałabym, żeby to była gruba, wyraźna kreska. Koniec czepiania. Polecam!

Ocena: 5/6


fot. Radek Denisiuk

22 grudnia 2017

"Pudełko z marzeniami" Magdalena Witkiewicz, Alek Rogoziński Śwątecznie, słodko i z humorem

Tytuł: „Pudełko z marzeniami”
Autor: Magdalena Witkiewicz, Alek Rogoziński
Wydawnictwo: Filia
Forma książki: ebook


fot. Radek Denisiuk


Małgorzata Fugiel-Kuźmińska i Michał Kuźmiński, to „piszące małżeństwo”. Na pewno świetnie dogadują się przy pisaniu kryminałów – w mojej ocenie bardzo dobrych - skoro już ich powstało kilka. Byłam bardzo ciekawa jaki efekt końcowy będzie ze współpracy dwóch różnych, a jednak podobnych Autorów. Pani Magdalena, pisząca chwytające za serce, ciepłe powieści, ze szczęśliwymi zakończeniami i Pan Aleksander, znany z poczucia humoru, którym naszpikowane są kryminały jego autorstwa. Zdystansowane podejście do siebie, pozytywna energia i radość życia podwoiły swoją objętość i powstało „Pudełko z marzeniami”, w którym znajdziemy to co najlepsze w twórczości Magdy i Alka.

Malwina i Michał. Dwie zagubione, nieznające się osoby, których życie z lekka poturbowało i pchnęło do małej miejscowości, w której wcale nie jest nudno, jakby mogło się początkowo wydawać.
Malwina rozkręca własną restaurację, w której znajduje się … figura świętego Ekspedyta oraz pudełko z marzeniami. Obydwa te „przedmioty” odegrają niebagatelne znaczenie w całej historii.
Michał przyjechał do miasteczka w poszukiwaniu skarbu, który, zgodnie ze słowami przekazanymi przez babcię na łożu śmierci, znajduje się w … restauracji Malwiny.
Zaczyna się zabawa, do której swoje nie tylko trzy grosze dorzucą dwie dziarskie starsze panie i dwójka rezolutnych nastolatków. A zakończenie? Jak w komediach romantycznych, kiedy wychodzimy z kina z uśmiechem na twarzy i słowami „ooo, jakie to było ładne”.

Marzenia jednak się spełniają. Czasami trzeba im pomóc, a czasem po prostu wystarczy chwile poczekać.

„Pudełko z marzeniami” jest słodkie jak lukier na świątecznych piernikach. Założyłam, że taką powieścią będzie i taką chciałam przeczytać. Pozytywna, wesoła, romantyczna, ze szczęśliwym zakończeniem. Entuzjaści pióra Magdy i Alka będą bardzo zadowoleni!

Ocena: 5/6

11 grudnia 2017

"Sekretna kolacja" Raphael Montes Tak kuriozalna, że aż zabawna

Tytuł: „Sekretna kolacja”
Autor: Raphael Montes
Wydawnictwo: Filia
Tłumaczył: Barbara Bardadyn
Forma książki: ebook 


fot. Radek Denisiuk


Raphaela Montesa mogliśmy po części poznać czytając „Dziewczynę w walizce”, która była intrygująca i ze sporą dawką szaleństwa. Za to w „Sekretnej kolacji” Autor wzbił się na wyżyny i zaserwował nam „sen wariata”!
Co więcej, powiem Wam, że „Sekretna kolacja” była tak kuriozalna, że aż zabawna. Świetnie się przy niej bawiłam – jakkolwiek niedorzecznie to zabrzmi (kto czytał, ten wie).

Czwórka młodych mężczyzn wyrwała się ze swoich środowisk, małych miasteczek i zamieszkała razem w pięknym mieszkaniu w Rio de Janeiro. Każdy z nich jest inny, ma swoje zajęcia, pracę i zainteresowania. Układa im się nieźle. Niestety na horyzoncie pojawiają się czarne chmury. Grozi im eksmisja, bo przecież nikt nie będzie tolerował najemców, którzy zalegają z czynszem i to od kilku miesięcy. W głowach kiełkuje pomysł na wyjście z finansowego dołka, a jego realizacja ewoluuje w kompletnie odrealnionym kierunku. Pierwszy element domina uruchamia spiralę obłędu! A finał?! Szczęka mi opadła.

Wydawałoby się, że Autor nas nie zaskoczy, że dobrze dedukujemy i przewidujemy poczynania bohaterów. Mamy wizję zakończenia i przypuszczamy jak „skończą” Dante i jego koledzy. Nic bardziej mylnego! Raphael Montes naszpikował historię mnóstwem min, na które zupełnie nieświadomi wpadamy. Dobrze, że wzorem gier komputerowych, mamy wiele żyć ;-) Jeśli tylko przyjmiemy pomysł na historię z przymrużeniem oka, to czeka nas niezła zabawa, dosłownie jazda bez trzymanki.

Nie polecam osobom wrażliwym oraz tym, którzy stronią od krwawych opisów. Tutaj tego jest naprawdę sporo.
Często w książkach doszukuję się wątków, które chociaż fikcyjne, mogłyby się wydarzyć naprawdę. W „Sekretnej kolacji” - mam nadzieję (!) – wszystko jest kreacją Autora, który, mam wrażenie, świetnie się bawił podczas jej tworzenia. Mi się udzieliło. Polecam, jako czarną komedię ;-)

Ocena: 5/6

6 listopada 2017

"Grzech" Max Czornyj Diaboliczny debiut polskiego pisarza

Tytuł: „Grzech”
Autor: Max Czornyj
Wydawnictwo: Filia
Forma książki: audiobook; czyta Robert Jarociński


Książkę papierową użyczyła mi moja Mama :-)
fot. Radek Denisiuk


Polski Chris Carter, mówili. Jest strasznie, mówili. Wbija w fotel, mówili. Świetny debiut, mówili. I z tym wszystkim się zgodzę, ale … nie w stu procentach.

Zima, niespełna kilka dni do Bożego Narodzenia. W Lublinie giną kobiety. Ich ciała zostały brutalnie pokiereszowane. Sprawę zabójstw dostaje na biurko komisarz Eryk Deryło i razem z podległymi mu funkcjonariuszami starają się rozwikłać kryminalną zagadkę. Tropy nie są jasne, plączą się. Tak naprawdę nic nie jest oczywiste. I zamiast być coraz lepiej, jest coraz gorzej. „Jedno jest pewne, zapłatą za grzech jest śmierć.”

Debiut Maxa Czornyja jest naprawdę udany. Dla lubiących mocne, mroczne thrillery, to gratka. Jeśli jest w wykonaniu „naszego człowieka” (czytaj: polskiego pisarza), to tym bardziej przyciąga i zachęca do przeczytania – przynajmniej mnie, bo uwielbiam odkrywać, doceniać i chwalić naszych rodzimych pisarzy. A porównanie do Cartera jest faktycznie celne. Do tego duetu dorzuciłabym jeszcze diaboliczne historie Maxime Chattama i powstaje trio z piekła rodem ;-)

Było bardzo mocno. Miejsca morderstw ociekały krwią, strachem i bezwzględnością. Niemal na każdym kroku oczami wyobraźni widziałam tabliczkę „wchodzisz na własną odpowiedzialność.” I wchodziłam. I dawałam się wciągać w coraz to bardziej pokrętne i szalone działania chorego umysłu.
Było elektryzująco. Książka wciągała jak bagno, bo została bardzo sprawnie napisana i chciało się szybko, „na już” poznać rozwiązanie zagadki.
Książkę wysłuchałam – w świetnej, oddającej ducha thrillera interpretacji Roberta Jarocińskiego i jestem przekonana, że w wersji papierowej bądź elektronicznej można pochłonąć „na raz” (oczywiście, mając kilka wolnych godzin na lekturę).

Myślę, że autor mógł lepiej przedstawić tło, czyli miasto, okolice, gdzie grasował morderca. Bo choć wiemy, że miejscem akcji był Lublin, to nie poczułam, że chodzę jego ulicami i zaglądam w jego zakamarki. Akcja mogłaby być osadzona w każdym jednym mieście na świecie. Może lublinianie poczuli klimat miasta?

Był klimat grozy, była akcja, było napięcie i zagadka. Czegoś mi zabrakło w tych obszarach „około zbrodniczych”, były zbyt płytkie, ot takie do ud, a ja chciałabym po szyję. Myślę jednak, że z takiego debiutu, tak odbieranego, każdy pisarz byłby bardzo zadowolony. Zakończenie sprawia, że czekamy na dalszy ciąg i na pewno z chęcią po niego sięgnę, nawet po to, żeby się przekonać, czy autor nadal potrafi mnie zaciekawić i pokazać coś więcej. Liczę na jeszcze lepszą kontynuację!

Ocena: 5/6

8 września 2017

"Deniwelacja" Remigiusz Mróz Wiktor Forst wiecznie żywy

Tytuł: "Deniwelacja"
Autor: Remigiusz Mróz
Wydawnictwo: Filia
Forma książki: audiobook; czyta Krzysztof Gosztyła


fot. Katarzyna Denisiuk


Jak długo idzie się z Ornaku na Kasprowy? - zapytała. - Mniej więcej? - Sześć godzin. - A jeśli komuś się spieszy? - To wyrobi się poniżej pięciu, jak sądzę ...
Jako ciekawostka - w tegorocznym III Flexistav Biegu Granią Tatr najszybsza kobieta dystans Ornak-Murowaniec (czyli trasa dłuższa niż na Kasprowy Wierch) pokonała w czasie 2 godziny i 33 minuty a najszybszy mężczyzna w czasie 2 godziny i 11 minut :-)

Giewont z Kopy Kondrackiej
fot. Radek Denisiuk

Seria z Wiktorem Forstem Remigiusza Mroza miała być trylogią. Powstała część czwarta - "Deniwelacja" - a autor nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Sięgnęłam z dwóch powodów. Po pierwsze audiobook czytany przez jednego z ulubionych lektorów, czyli Krzysztofa Gosztyłę. Jak dotąd jeszcze mnie nie zawiódł. Po drugie akcja, która częściowo toczy się w ukochanych Tatrach. Przyznam, że bardzo lubię, gdy w książkach odnajduję znane mi miejsca. Dodatkowo, już w trakcie lektury stwierdziłam, że przy okazji pokażę Wam zdjęcia z Tatr autorstwa Radka, z rejonów opisywanych w książce. Czyli wszystko dobrze się poskładało.

fot. Radek Denisiuk

Kasprowy Wierch z Kopy Kondrackiej
fot. Radek Denisiuk

Na zboczach Giewontu zostają odnaleziony zwłoki grupy kobiet. Jeden ze śladów prowadzi bezpośrednio do Wiktora Forsta. Szkopuł w tym, że komisarz przepadł i nikt nie wie gdzie obecnie przebywa. Na dodatek na Podhalu giną kolejne kobiety, a zabójstwa wskazują na działanie znanej z poprzednich części "Bestii z Giewontu". Komendant rejonowy policji Edmund Osica, prokuratorzy Dominika Wadryś-Hansen i Aleksander Gerc mają nie lada zagadkę do rozwiązania.
Skoro to seria o komisarzu, to w końcu rzeczony się odnajduje, a raczej powstaje jak Feniks z popiołów. Z ogromnym bagażem doświadczeń, sterany przez życie, dołoży swoją cegiełkę do pozytywnego zakończenia śledztwa.

fot. Radek Denisiuk

fot. Radek Denisiuk
Nie dywaguję, czy była potrzebna kolejna część, czy seria się "przejadła"... Czytelnik lubiący pióro Remigiusza Mroza, ba! będący jego fanem, na pewno się nie zawiedzie. Książka jest taka jak poprzednie. Wiktor Forst jak James Bond potrafi sprostać wszelkim przeciwnościom, choć jedynym uzależnieniem tego drugiego są piękne kobiety i martini wstrząśnięte, nie mieszane. "Deniwelacja" w formie audiobooka jest zjadliwa, a nawet dobra. Pan Gosztyła swoim głosem i interpretacją "robi świetną robotę".

Ocena: 4/6

fot. Radek Denisiuk

fot. Radek Denisiuk
PS Wszystkie zdjęcia zostały zrobione w sierpniu tego roku, na trasie Czerwonych Wierchów od Kopy Kondrackiej przez Małołączniak, Krzesanicę do Ciemniaka.

6 sierpnia 2017

"Niepamięć"

Tytuł: "Niepamięć"
Autor: Marek Stelar
Wydawnictwo: Filia
Forma książki: ebook


fot. Katarzyna Denisiuk


Coś z kolejki wypadło, coś do kolejki wpadło. Ślepy traf padł na "Niepamięć" Marka Stelara. Autora nie znałam, więc nie miałam żadnych oczekiwań. Chociaż nie. Tak naprawdę liczyłam na dobry, polski kryminał. I od razu zdradzę, że ... udało się!

Dariusz Suder - szef Zespołu do spraw Międzynarodowej Współpracy Policji, pracujący w Komendzie Wojewódzkiej w Szczecinie.
"Malecha" - Jarek Leśniewski - 46 lat, żona, trzy córki, własny biznes "knajpy z kebabem, lombardy, jakaś firma sprzątająca - standard..."
"Lichy" - Jurek Lichota, ochroniarz Leśniewskiego i jego prawa ręka. "Niech cię nie zmyli jego ryj (...). Facet jest całkiem inteligentny."

Suder, to świnia. Wiedzie "podwójne życie". Z jednej strony żona i nastoletnia córka, z którą praktycznie nie ma kontaktu. Z drugiej inna kobieta, z którą "kręci loki". Jest mu tak wygodnie, jest mu tak dobrze, więc po co z kogokolwiek rezygnować. Poza tym ma absorbującą pracę, dlatego też więcej go w domu nie ma, niż jest.
Jako mąż i ojciec kompletnie się nie sprawdza, za to w życiu zawodowym całkiem dobrze mu idzie. We współpracy z niemieckimi służbami pracuje nad przejęciem narkotyków. Nie bierze jednak udziału w akcji, bo w momencie jej fiska, kiedy to zginęło kilku policjantów jak i część "gangsterki", w jego głowie tkwi pocisk, cierpi na amnezję, nie ma już rodziny, bo jego żona i córka zostały zabite.
Więcej pytań niż odpowiedzi. Pytań dotyczących sfery prywatnej jak i zawodowej.
Kto i dlaczego napadł Sudera i jego rodzinę? Dlaczego akcja "Strela" zakończyła się "rozpierduchą" i kto za tym stoi?
Suder nie ma nic do stracenia, bo żelastwo tkwiące w głowie może go w każdej chwili wykończyć. Drąży, zadaje niewygodne pytania i krok po kroku zbliża się do poznania prawdy.


Spotkanie z Suderem uznaję za udane, choć gościa nie polubiłam. Z przymrużeniem oka patrzyłam na jego rekonwalescencję i stosunkowo szybki powrót do zdrowia, ale za to myślenie, metody pracy, podejmowane kroki były już logiczne i spójne. Narratorem jest Suder, dlatego wiernie mu towarzyszyłam, a przez to kluczyłam i nieraz zabrnęłam w ślepą uliczkę. Kryminały mają mnie zaskakiwać. Lubię do końca nie wiedzieć kto stał za zbrodnią, kto pociągał za sznurki, w jakim celu i tak właśnie było w "Niepamięci". Lubię gangsterskie wtręty, dobry humor, który sprawi, że uśmiechnę się pod nosem, język, który mnie nie zmęczy, tylko sprawi, że bez przystanków i potknięć zagłębię się w fabułę. Dlatego też wpisuję Pana Stelara na listę polskich autorów, do których książek z przyjemnością wrócę. Polecam!

19 lipca 2017

"Czereśnie zawsze muszą być dwie"

Tytuł: "Czereśnie zawsze muszą być dwie"
Autor: Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo: Filia
Forma książki: papierowa


fot. Katarzyna Denisiuk


Sięgając po książki Magdaleny Witkiewicz, dokładnie wiem co dostanę, wiem jakie emocje mnie czekają. Nie zaskakuje. I bardzo dobrze, bo jeśli mam ochotę na "babską" opowieść napisaną bardzo lekko, przyjemnie, niewymuszenie, dzięki której oddalam się do cieplutkiego i przyjemnego zakątka, to czytam Witkiewicz.

Przyjaciel to skarb, to osoba, której możemy powierzyć wszelkie sekrety, która wesprze, pocieszy, doradzi, wysłucha. W życiu Zosi Krasnopolskiej jest taka osoba. To starsza pani, Stefania. Samotna kobieta, mieszkająca w gdańskim bloku, a gdzieś tam, w Rudej Pabianickiej ma swój dom, którym obdarowuje Zosię po swojej śmierci.
Zosi nie układa się w życiu. Serce mówi jedno, rozum podpowiada drugie, a dokonane wybory nie dają jej szczęścia.
Los sprawia, że po wielu perypetiach i rozczarowaniach Zosia trafia do Rudej Pabianickiej, do domu, który lata świetności ma dawno za sobą, a wręcz jest ruderą. Spotyka tam wielu wspaniałych, przychylnych jej ludzi, którzy tak jak i ona nie zaznali pełni szczęścia. Czy odnajdzie swój raj? Czy w końcu ułoży sobie życie?

Książka biegnie dwutorowo. Oprócz czasów współczesnych śledzimy również wydarzenia z lat trzydziestych, kiedy to dom pod Łodzią żył i rozkwitał, ale był również świadkiem burzliwych dziejów jego mieszkańców, jak i wielu dramatów.

"Gościu, siądź pod mym liściem, a odpoczni sobie!". Co prawda nie usiądziemy pod lipą Kochanowskiego, ale za to nacieszą oko cudownie kwitnące wiśnie. Czytając książkę miałam wrażenie, że autorka nie napisała jej. Ona ją namalowała używając oprócz mocnych, wyrazistych kolorów również całą paletę pastelowych barw. Piszący Claude Monet.


Jedni potrzebują w lecie ochłodzenia, inni stęsknieni za upałami pragną dodatkowo się ogrzać. "Czereśnie zawsze muszą być dwie" są powieścią, która wspaniale otula swoim ciepłem, tkliwością, czułością. To książka o miłości, o miłości we dwoje, o poszukiwaniu szczęścia, o życiowych wyborach i znajdywaniu swojego miejsca na ziemi. Polecam każdemu, kto lubi książki ze szczęśliwym zakończeniem.

23 czerwca 2017

"Nocny stalker"

Tytuł: "Nocny stalker"
Autor: Robert Bryndza
Wydawnictwo: Filia
Tłumaczył: Emilia Skoworońska
Forma książki: ebook


fot. Katarzyna Denisiuk


Polubiłam pióro Roberta Bryndzy. Co prawda dotychczas na polskim rynku wydawniczym ukazała się tylko "Dziewczyna w lodzie", jednak po lekturze, którą oceniam na szkolną piątkę, czułam, że po drodze mi z autorem. Moja intuicja mnie nie zawiodła.

Londyn. Zabójstwo mężczyzny, lekarza rodzinnego. Zero śladów. Czysta robota. Forma zabójstwa - uduszenie przy użyciu plastikowej torby. Kilka dni "uśpienia" i kolejne zabójstwo. Tym razem ginie dziennikarz, prezenter. Zero śladów. Czysta robota. Forma zabójstwa - plastikowa torba. 

No to mieszkańcy Londynu mają przechlapane. Kto może czuć się zagrożony? Co łączy ofiary? W jaki sposób działa zabójca, że tak potrafi się kamuflować? Ile osób jeszcze zginie?
Śledztwo prowadzi Erika Foster. Przy całym spektrum detektywów i śledczych różnej maści, którzy pojawiają się obecnie w kryminałach, obsadzenie kobiety w roli dowodzącej bardzo przypadł mi do gustu (od razu przypomniała mi się sylwetka Amelii Sachs z książek Jefferyego Deavera. Znacie? Lubicie?). W zespole są jeszcze czarnoskóry Petersona i lesbijka Moss. Nietuzinkowo.
Następuje żmudna praca śledcza. Kroczek po kroczku, bo to nawet nie są kroki, przybliżają się do ujawnienia zabójcy. 
I tu zaskoczenie, bo szybciej niż policja, sam autor ujawnia kto za tym wszystkim stoi. Wyjaśnia pobudki, zarzewie postępowania. Genialne posunięcie, które daje książce wartość dodaną. Ale, ale nie obawiajcie się, że jesteśmy już wszystkowiedzący, że jest "pozamiatane". Nocny Stalker jest naprawdę przebiegły, konsekwentnie będzie dążył do realizacji planów i nie wywiesi białej flagi. Catch me if you can!

Wracając do Eriki. W tej części poznajemy ją lepiej, ale ewidentnie autor ma wobec niej jakiś plan. Dozuje informacje, nie ujawnia wszystkiego. Jeśli o mnie chodzi, to chciałabym jeszcze więcej o niej wiedzieć - jak dalej będzie się rozwijała jej kariera w policji, jak ułoży się jej w życiu osobistym.

Na pewno będę wypatrywała kolejnych książek Bryndzy, bo takowe będą. "Nocny stalker" przekonał mnie, że warto śledzić dalsze losy Eriki i spółki i ... sprawdzać, czy ktoś nie czai się w mieszkaniu ;-)

16 czerwca 2017

"Kolejność"

Tytuł: "Kolejność"
Autor: Hubert Hender
Wydawnictwo: Filia
Forma książki: ebook


fot. Katarzyna Denisiuk


Wirtualny stosik rośnie w zastraszającym tempie, dlatego też obiecałam sobie, że systematycznie będę sięgała po starsze książki, które zginęły w worku megabajtów.

Ciężko oceniać kolejny kryminał po przeczytaniu doskonałego "Zombiego" Wojciecha Chmielarza (o wrażeniach możesz przeczytać tutaj). No może nie tyle ciężko co, mało obiektywnie. Na przyszłość będę tego unikać, tj. sięgania po drugą książkę z danego gatunku, gdy pierwsza jeszcze we mnie siedzi.

Do rzeczy. W małej miejscowości na Dolnym Śląsku zostaje brutalnie zamordowany mężczyzna. Jeleniogórski komisarz Iwanowicz wraz z podkomisarzem Gawłowskim przystępują do pracy, a nie jest ona wcale taka prosta, gdyż zabójca nie zostawił żadnych śladów. Śledztwo nie rozkręca się na dobre a ginie kolejny mężczyzna. Po raz kolejny morderca daje świadectwo swojej brutalności i nieobliczalności i pokazuje, że w jego działaniach jest jakaś logika. Jedyne co łączy ofiary, to ich ponumerowanie, ale wcale nie w oczywisty sposób. Dochodzenie jest karkołomne, przesłuchiwania nic nie wnoszą, nie ma się czego chwycić. Co łączy, i czy w ogóle, ofiary? Ile jeszcze osób zginie? Kto za tym stoi i dlaczego? A to wszystko w dusznym, brudnym, czarno-białym, małomiasteczkowym, "kopalnianym" klimacie.



"Kolejność" Huberta Hendera to dobry kryminał. Przeczytany z przyjemnością, ale bez wypieków na twarzy. Ciekawa zagadka, niebanalni bohaterowie, fajny klimat, sporo pracy śledczej, budowanie napięcia, jednak finał bez efektu wow.
Autor nie odkrył wszystkich kart jeśli chodzi o postać głównego śledczego. Iwanowicz jest tajemniczy, w sumie niewiele o nim wiemy, oprócz tego, że ciąży mu bagaż złych doświadczeń. Coś w jego życiu się wydarzyło i podskórnie korci mnie, żeby się tego dowiedzieć. Przypuszczam, że komisarz da się lepiej poznać w kolejnej książce Hendera pt. "Lęk".