19 sierpnia 2018

"Skrzydła dla motyla" Ntailan Lolkoki O ważnych sprawach, bez pisarskiego warsztatu


Tytuł: „Skrzydła dla motyla”
Autor: Ntailan Lolkoki
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Tłumaczył: Bartosz Nowacki
Forma książki: papierowa
Gatunek: literatura współczesna

fot. Katarzyna Denisiuk

Książka Ntailan Lolkoki porusza temat, który dla bardzo wielu kobiet jest zupełnie obcy, ale równocześnie dotyka i doświadcza wiele małych dziewczynek w Afryce. FGM – female genital mulilation – zabiegi, które mają na celu, całkowite lub częściowe usunięcie kobiecych narządów zewnętrznych lub ich okaleczenie, czy to z kulturowych, czy też innych nieterapeutycznych powodów.
Masajka, Kenijka Ntailan Lolkoki, która obecnie jest modelką mieszkającą w Niemczech, została obrzezana w wieku 12 lat, aby zgodnie z tradycją plemienia otrzymać prawdziwą tożsamość kobiety i dzięki temu zabiegowi stać się stuprocentową Masajką, prawdziwą kobietą Samburu. Ten gwałt na jej ciele kładzie się cieniem na jej kobiecości, seksualności i pozbawia wiary w siebie. Po latach poddaje się operacji rekonstrukcyjnej, po której odnajduje na nowo swoje ciało, a w rzeczywistości zyskuje drugie, nowe, szczęśliwe życie.

Książka Lolkoki miała być dla mnie podróżą w egzotyczne rejony świata, gdzie poznam życie i kulturę autochtonicznych mieszkańców. Fabuła książki, będąca wspomnieniami autorki i zarazem zaproszeniem do poznania jej przeżyć, miała dostarczyć mi również, a nawet przede wszystkim, niemierzalnych emocji, odczuć i sprawić, że w mikroskali zbliżę się i poczuję to z czym zmagała się przez lata. Miała... Nie jest.

Temat bardzo ciekawy, ważny, który opisany na kartach książki, mógłby sprawić, że byłaby ona ładunkiem emocji i źródłem poznawczym o dużej wartości. Gdyby Lolkoki opowiedziała historię swojego życia pisarzowi, który ma umiejętności ubrania w słowa emocji, a zarazem w interesujący sposób pisania o faktach, byłoby zupełnie inaczej niż jest. A jest bardzo … prosto, momentami infantylnie. Miałam wrażenie, że czytam słowa nastolatki napisane szkolnym językiem. Niestety, w moim odczuciu, właśnie język zrujnował całą książkę i przez to stała się niemal banalna.

Potrafię zrozumieć dlaczego ta książka powstała, co kierowało autorką, co chciała powiedzieć światu, jednak temat jaki został podjęty, przerósł osobę o nim piszącą. Literatura faktu, reportaż, autobiografia wymagają rewelacyjnego warsztatu pisarskiego i niebywałych umiejętności, żeby to co powstanie było ciekawe i wywoływało erupcję emocji. „Skrzydła dla motyla” są linearne i niestety na niewysokim poziomie. Zawiodłam się.


Ocena: 3/6

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz