20 grudnia 2017

"Ostatnie wyjście" Federico Axat Poziom manipulacji - mistrz!

Tytuł: „Ostatnie wyjście”
Autor: Federico Axat
Wydawnictwo: Świat Książki
Tłumaczył: Barbara Jaroszuk
Forma książki: ebook


fot. Radek Denisiuk


Są książki, fabuły, przy których moja mimika przeżywa rozkwit – robię wielkie oczy, brwi podjeżdżają do góry, a na usta co rusz ciśnie się „ooo!”, „o kurczę!, „ale, że co?!”. W głowie również niespokojnie – myśli kotłują się i generalnie czuję, że „nie ogarniam”!
Ostatnie wyjście” Federico Axata tego wszystkiego mi dostarczyło i to w perfekcyjnych dawkach.

Ted chce popełnić samobójstwo. Wszystko przemyślał i przygotował w najmniejszym szczególe. „Już był w ogródku, już witał się z gąską” i … usłyszał dzwonek w drzwi. Ktoś ewidentnie chciał mu przeszkodzić, bo natarczywy dzwonek nie cichł. Dodatkowo na stole znalazł kartkę ze zdaniem „Otwórz drzwi. To twoje ostatnie wyjście” napisanym jego charakterem pisma. No to się zaczyna... Ted zostaje wciągnięty w zwariowaną grę, a my razem z nim.

Każda gra ma swój koniec. Ten w „Ostatnim wyjściu” bardzo mnie zaskoczył, zresztą jak cała historia. Poziom zmanipulowania czytelnika przybrał w tej książce niebotyczne wysokości. Czułam się permanentnie kołowana i wpuszczana w maliny. Coś co wydało mi się logiczne, już po chwili takim nie było. Coś co uważałam za prawdę, za chwilę okazywało się fałszem.
Czas spędzony z książką był jak zabawa w podchody w najlepszym wydaniu, z najlepszych czasów. Bawiłam się przednio! Będę miała na oku Pana Axata i z chęcią do niego wrócę, jeśli pojawi się nowa książka.

PS Jedyne czego faktycznie „nie ogarnęłam”, to było małe zwierzątko, które wyskakiwało w różnych częściach powieści jak królik z kapelusza. Mam nadzieję, że nie będzie mi się śniło po nocach ;-)

Ocena: 5,5/6

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz