Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Zysk i S-ka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Zysk i S-ka. Pokaż wszystkie posty

4 sierpnia 2018

"Mag" John Fowles Podróż w literacki obłęd, który nie zachwycił


Tytuł: „Mag”
Autor: John Fowles
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Tłumaczył: Ewa Fiszer
Forma książki: papierowa
Gatunek: literatura piękna

fot. Katarzyna Denisiuk
Arcydzieło literatury XX wieku.” Nie można przejść koło takiej informacji obojętnie. Nie pozostaje nic innego jak sięgnąć, przeczytać i wyrobić sobie własne zdanie o „Magu”, który wielu czytelników zachwycił, wstrząsnął nimi, poturbował ich emocjonalnie i zostawił trwały ślad w galerii wspomnień. Chciałabym należeć do tego grona, bo przecież każdy z nas szuka czytelniczych perełek, ale niestety nie jest to możliwe. Nie stoję w opozycji, ale też nie jest mi po drodze z bardzo pozytywnym odbiorem powieści.


Początek powieści wprawił mnie w nastrój euforii. Naprawdę! Czytałam i myślałam, że to będzie kapitalne! Zacierałam ręce i pochłaniam kolejne strony, żeby całkowicie pogrążyć się w lekturze. Podziwiałam „mięsisty język”, zabawę autora klimatem tajemniczości, notowałam zwroty i wyrażenia. Zostałam zaczarowana. Niestety w pewnym momencie czar prysł. Historia, która bardzo mnie zaciekawiła, stała się nużąca, zbyt rozciągnięta, a główny bohater bardzo irytujący. Nie zmienił się jedynie Mag, który od początku do końca sterował bohaterami jak chciał, wprawiając je momentami w szalony taniec marionetek. Liczyłam na spektakularny koniec, który wyciągnie mnie ze stanu przygnębienia i rozdrażnienia. Takiego nie było.

Życie Nicholasa Urfe, angielskiego nauczyciela, ulega diametralnej zmianie w momencie kiedy przyjmuje posadę w szkole znajdującej się na pewnej greckiej wyspie. Co prawda sfera zawodowa biegnie utartymi szlakami, za to życie osobiste przeżywa trzęsienie ziemi. Na wyspie spotyka mężczyznę, o którym powiedzieć tajemniczy jest sporym niedomówieniem. Człowiek zagadka. Nicholas zostaje wciągnięty, niemal wessany w niebezpieczną grę, w której jawa miesza się ze snem, a człowiek nie ma pojęcia co jest prawdą, a co fałszem. Igranie z ogniem może doprowadzić do obłędu.

Piekło to nie płomienie i widły diabłów. To miejsce, gdzie człowiek czuje się poza granicami rozsądku (...)

Pomysł na fabułę był fantastyczny. Bardzo lubię, kiedy autor bawi się z czytelnikiem, zwodzi i kluczy. Jednak dla mnie było tego za dużo. Bańka entuzjazmu pękła i kończyłam czytelniczą przygodę z uczuciem autentycznego znużenia.

Reasumując – nie będąc literaturoznawcą, nie potrafię ocenić, czy „Mag” jest arcydziełem literatury. Doceniam język powieści oraz stworzony klimat, który powinien być i był nieodłącznym atrybutem maga, jednak książka jako całość mnie nie zachwyciła.

Ocena: 4/6

17 stycznia 2018

"Biały oleander" Jane Fitch O samotnym dojrzewaniu i toksycznych relacjach z matką

Tytuł: „Biały oleander”
Autor: Jane Fitch
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Tłumaczył: Tomasz Bieroń
Forma książki: papierowa
Gatunek: literatura współczesna


fot. Radek Denisiuk


Oleandry potrafią przeżyć w każdych warunkach, wytrzymują upał, suszę, zaniedbanie, i wypuszczają tysiące woskowatych kwiatów. Więc po co im trucizna? Nie mogłyby po prostu być gorzkie? Przecież nie zjadają tego, co zabiją, jak grzechotnik. Wygotowała, destylowała truciznę jak swoją nienawiść.

Ingrid Magnussen, więźniarka W99235, za otrucie swojego kochanka zostaje osadzona w Kalifornijskim Zakładzie Karnym dla Kobiet. Poza murami więzienia zostawia dwunastoletnią córkę Astrid. Samą. Samotną. Bez żadnej rodziny.
Astrid przeżywa dramat. Przez kilka lat wielokrotnie zmienia rodziny zastępcze. Jedne są lepsze, dające nadzieję, inne gorsze, nierzadko straszne, również patologiczne. Życia uczy się sama. Od znajomych, otoczenia, współlokatorów. Niejednokrotnie musi się sparzyć, żeby wyciągnąć właściwe wnioski. Jest jak gąbka, która wszystko chłonie - dobro, jak i zło.

Nosiłam je w sobie, wyrzeźbiona wszystkimi dłońmi, przez które przeszłam, niedbale lub z miłością, to nie miało znaczenia.

Co to za życie kształtowane metodą prób i błędów, bez miłości, ciepła, bliskiej osoby? Astrid utrzymuje kontakt z matką, jednak jest on szalenie trudny, bolesny i skomplikowany.

Światowy bestseller 1999 roku – ponad milion sprzedanych egzemplarzy w ciągu sześciu miesięcy” - taką notkę znajdziemy na wydaniu książki z 2001 roku. Gdybym wtedy wiedziała o istnieniu tej książki, to na pewno poprawiłabym statystyki sprzedaży. „Biały oleander”, pomimo ciężkiego tematu, niełatwej, smutnej historii jest kapitalną książką. Piękny język, świetne porównania i przede wszystkim sama konstrukcja powieści – kolejna zmiana rodziny zastępczej, to jak wkraczanie w nowy świat, nowe otoczenie, ale z tą samą, poturbowaną przez życie dziewczyną – sprawiają, że nie chce się książki odkładać. Historia w nas wsiąka, a my oddajemy się historii.

Nie odwracaj kamieni, jeśli nie chcesz zobaczyć bladych stworzeń które pod nimi mieszkają.

Tą książką się żyje, tę książkę się przeżywa. Fragmenty, w których poznajemy relacje matki i córki, poprzez ich spotkania, korespondencję przyprawiały mnie o dreszcze, wyzwalały złość i bunt. Chciałam wrzeszczeć!

Cudownie niebanalna, prawdziwa, pełna emocji, napisana z rozmachem i ogromną wrażliwością. Serdecznie polecam!

PS Najnowsze wydanie ma "filmową" okładkę i zostało wydane przez Wydawnictwo Świat Książki

Ocena: 6/6